Sylwestrowy tydzień upłynął nam radośnie ale spokojnie. W egipcie nie ma fajerwerków i ludzi wychądzących o północy na ulicę. Jest za to spokój, morze i słońce, które rozleniwiają i wprowadzają nas w stan odprężenia. Dahab to miejsce fenomenalne jedyne w swoim rodzaju. Tu nie znajdziemy komercyjnych dyskotek ale urocze małe knajpki położone tuż nad morzem czerwonym wzdłuż jedynego deptaku. Z leżaków, które są w nich ustawione można obserwować grupy nurków, przygotowujących się do nurkowań lub wracających z podwodnych podróży, ponieważ większość znich odbywa się z brzegu, a tylko nieliczne organizowane są z łodzi.
Tym razem nasza grupa odwiedziła cudowną rafę na Morey Garden oraz Cavesy. Blue hole gdzie nurkowaliśmy z milionami meduz, które na tle błękitnej głębi sprawiały wrażenie kosmiczne i niewiarygodnej nieważkości. W dniu Sylwestrowym wykonaliśmy nurkowanie dzienne na Canionie i w nocy. W czerni zanurzyliśmy się na 30 m i gasząc latarki obserwowaliśmy świecący się plankton. Po nocnej eskapadzie jeszcze przed północą na ogrzanie wypiliśmy beduińską herbatę i tak zaczęliśmy noworoczny wieczór. 1-go nikt nie odważył się zanurkować ;-) jednak znaleźli się chętni na popołudniowe snoorkowanie.
Piątego dnia ruszyliśmy na najsłynniejszy wrak SS. Thiselgorm. Pogoda nas nie rozpieszczała, ale chęć poznania tego tak niezwykłego statku była silniejsza niż chłód, który przywitał nas o 5:00 rano na łodzi. Nurkowanie na tym wraku to jak podróż w inne czasy i historia, niebanalna, która zakończyła się na głębokośi 30 m. Po drodzę zahaczyliśmy o Yolandę Reef, a szczęśliwcy, którzy poszli na to nurkowanie spotkali tam ogromnego żółwia niezwykle oswojonego. Bawił się kilkanaście minut wokół naszej grupy.
I tak zakończyło się siedmiodniowe relaksowanie i odpoczynek w słonecznym lecz wietrznym pejzarzu Synaju. /Ania/