Dzisiejsza burza nie jest straszna dla nurków, niemniej jednak zachowując względy bezpieczeństwa uciekliśmy przed burzą w stronę Pojezierza Krajeńskiego nad jezioro Wierzchucińskie Duże. Jest to jedno z jezior rynny jezior byszewskich. Dno rynny polodowcowej leży na wysokości 70 m n.p.m., zaś kulminacje otaczającej akwen wysoczyzny morenowej Pojezierza Krajeńskiego osiągają 120 m n.p.m. Co to oznacza dla nas, szybko głębokość. Samo jezioro jest mroczne, ale właśnie to w nim jest fascynujące. 10 metrów od brzegu 12m i ciemno jak w nocy. Bez latarki ani rusz. Widoczność dobra. Pierwsze 6m, brunatne mleko, kolejne metry już super. Księżyc, taki kojarzy mi się dno tego akwenu. Co kawałek krater, i jakieś znalezisko. Woda o temperaturze 8°C daje poczucie kompletnego odjazdu. Już po kilku minutach zapomina się o całym świecie. Jesteś tylko ty i partner nurkowy.Lokalni twierdzą że jezioro ma podwójne dno, ale jak to we wszystkich historiach i ta pewnie jest naciągana. Niemniej jednak… cały czas podczas nurkowania myślisz… jest? czy nie? Serce zaczyna bić szybciej i szybciej, zamieniasz się w odkrywcę na którego coś czyha… i odkrywasz prawdę o podwójnym dnie na jeziorze Wierzchucińskim Dużym. Podwójne dno, pewnie liczycie ze cos napiszę, nic z tego… to tajemnica. W cyklu jezior rynny byszewskiej w następnym odcinku jezioro PIEKŁO, które też ma swoja historię.