26.V.2011 grupa nurków teamu Diveadventure w składzie Adamus, Marti, Beata oraz giaur(nienurkująca) - Donia, postanowiła sprawdzić co słychać w okolicach Drezna przed naszym czerwcowym wyjazdem. Ambitny plan zakładał odwiedzenie Horki, Pielitzer Abbys i Wetro. Pozostałe dni upłynąć miały na zwiedzaniu Drezna i okolic.
![]() |
Jeśli chodzi o wyjazdy przedpremierowe (przedsezonowe) to trzeba liczyć się z tym, że możemy zastać pustą bazę zamkniętą na cztery spusty - tak zamknięta Horka to niecodzienny widok. Szczęście jednak nam dopisało bowiem ktoś robił ogrodzenie i nas wpuścił na teren kamieniołomu. Ale jak to u Niemców bywa nikt nic nie wie, nikt nic nie widział a gość po opłaty wejściowe pod koniec się znalazł ;-) Wizura w maju(jak na Horkę) nie najlepsza ale miejscowi zapewniali, że wakacyjne miesiące zawsze są pod tym względem korzystniejsze. |
|
Dzień nurkowy składał się z dwóch nurkowań po 33m. Plan zakładał zejście do dna, po czym wypłyceniu się do ok 7-8m z uwagi na osoby nurkujące w piankach. Temperatura przy dnie ok. 6st. ale niewygody rekompensuje zawsze co najmniej zadowalająca widoczność i latarka jest zbędna. Kolejny dzień upłynął na zwiedzaniu Drezna. Piękne barokowe miasto z niezliczoną ilością detali na każdym kroku. Malowidła, rzeźby, tralki, latarnie, pałace, kościoły i ogrody zapewniają estetyczne doznania najwyższych lotów. Chciałoby się zachować każdy z tych detali w pamięci. |
![]() |
Dzień przedostatni to próba wyśledzenia 1,4m sumów na wpół oswojonych. Pielitzer Abbys to kamieniołom mniej znany ale położony w niesamowitej scenerii lasów świerkowych rosnących wśród wzniesień. Bajkowo!!! Pośrodku lasu znajdowała się niegdyś stara kopalnia, a dziś przemiły właściciel wpuszcza na teren swojej posesji. Nie należy się obawiać tego, że jak oszalały lata po kampingu z piłą łańcuchową ;-) wszystkie głowy pozostały na swoich miejscach ;-) PO prostu z niemieckim umiłowaniem porządku przycinał, docinał i pielęgnował zieleń. Sumy zrobiły nas w konia bo płynęły cały czas za nami co wywoływało śmiech na twarzach naszych towarzyszek, obserwujących wszystko z gory. Przejrzystość w tym zbiorniku dużo gorsza niż na Horce i latarki trzeba wziąć obowiązkowo. Przy dnie czarno jak w ....
![]() |
Z Martinem płynęliśmy jeden pod drugim, żeby ten dalej od ściany mógł ją zobaczyć. Trzeba tu wrócić i przechytrzyć Welsy (sumy).
Powrót na Horkę przebiegał przez miasto Bautzen (Budziszyn) i z całego serducha zachęcam do zwiedzenia tego miejsca. Browar na spokojnej, przepięknej starówce po nurku - bezcenny. ;-) |
|
|
W okolicach Drezna często można spotkać nazwy dwujęzyczne a to ze względu na zamieszkujących tu Łużyczan. My trafiliśmy na lokalny festyn, widzieliśmy dzieciaki idące do I Komunii w tradycyjnych strojach i rozmawialiśmy prawie po polsku z Rudim - zaprzyjaźnionym Łużyczaninem.
Niestety jednej z osób przytrafił się nieprzyjemny w skutkach (nienurkowy) wypadek co brutalnie zakończyło nasz pobyt w Saksonii. |
Mając jednak w pamięci to wszystko co wydarzyło się przez te parę dni, obiecaliśmy sobie czym prędzej tu wrócić.
pozdrawiam DM - Adamus